Jarmark Cudów to integralna część Festiwalu. Poznajcie Twórców, którzy w zaprezentują się na Folkowisko Wesele 2022. Piotr Szutka to osobowość dobrze znana miłośnikom dawnych instrumentów z dudami na czele. Tak opowiada o swojej pasji do muzyki.
Folkowisko: Na Festiwalu prezentujesz różnego rodzaju instrumenty…
Piotr Szutka: Jestem człowiekiem, który prawdopodobnie nie mógłby żyć bez dwóch rzeczy: pracy i muzyki. Wdzięczny więc jestem niezmiernie Sile Wyższej, że udało mi się te rzeczy połączyć w jednym życiu. Ukończyłem podstawową klasę akordeonu, jednak dopiero w szkole średniej zaczęła się moja przygoda z instrumentami. Z racji specyfiki mojej szkoły (technikum mechaniczne), miałem możliwość wykonania dla siebie pierwszych dłut i tak to się zaczęło.
F: A skąd się wzięło u Ciebie takie zamiłowanie do dud?
P.Sz.: Dawne to czasy… Moje pierwsze zetknięcie z dudami nastąpiło w Berlinie. Na tej samej ulicy co ja, mieszkał pewien człowiek imieniem Hans (nazwiska nie pomnę), który wykonywał właśnie te instrumenty. Zaprosił mnie do swojej pracowni, której atmosfera mnie, laikowi, kojarzyła się z pracownią alchemiczną. I tak zakochałem się w dudach. Trochę wody musiało jednak jeszcze upłynąć zanim zrobiłem swój pierwszy instrument. Były to dudy z pojedynczym stoikiem i z jednym bąkiem, w naturalnej skórze kozy. Wyglądały archaicznie i tak też grały ale, jak mówią – pierwsze koty za płoty.
F: Zdradzisz nam, jakie instrumenty, poza dudami, zobaczymy na Twoim
stoisku?
P.Sz.: Jestem samoukiem-praktykiem, potrzebne informacje zdobyłem w Internecie, wertując książki i sprawdzając tę wiedzę na żywo. W ten sposób przerobiłem już całą górę drewna (góra rośnie do dziś). Poza dudami buduję również fujarki bezotworowe, otworowe, kavale, proste klarnety bezklapowe, bębny dwustronne.
Jestem idealistą. Moim marzeniem jest, aby dudy znów stały się popularne jak przed wiekami i trafiły pod strzechy, tak jak kiedyś stamtąd wyszły.
Dziękujemy! Widzimy się Folkowisku!
Skip to content